Thursday, July 5, 2007
Julian City & Sutherland Lake
W poniedziałek po rannych zakupach i sprzątaniu spontanicznie wymyśliłyśmy z Natalią wycieczkę do miasteczka Julian. Spakowałyśmy wszystko do samochodu w 3 minuty i pojechałyśmy przed siebie... Julian to stare, urocze miasteczko, które jest znane przede wszystkim z wyrobu najlepszej amerykańskiej szarlotki. Z San Diego to jakieś 100 km. Natalia nigdy tam nie była dlatego cały czas jechałyśmy z mapą:) Wycieczka była bardzo ciekawa bo czasem jechałyśmy prostą niekończącą się drogą, a zaraz wśród wielkich kamienistych gór. Widoki były naprawdę przepiękne! Zresztą sami zobaczycie... obejrzyjcie tylko nasze zdjęcia! Po drodze skręciłyśmy na jezioro Sutherland. Stwierdziłyśmy, że może się wykąpiemy... ku naszemu zdziwieniu po dłuuugiej, krętej drodze zobaczyłyśmy napis "jezioro zamknięte". Warto było jednak jechać bo zrobiłyśmy sobie piękne fotki:) Po naszej sesji zdjęciowej ruszyłyśmy dalej w stronę Julian City. Gdy znalazłyśmy miasteczko okazało się, że jest to tylko jedna mała uliczka w dodatku nikogo tam nie było... no oprócz ludzi w Julian Market i kilku turystów szukających "coś" ciekawego tak jak my :) okazało się, że wszyscy mieszkańcy miasteczka byli na wielkiej imprezie strażackiej znajdującej się niedaleko... Chciałyśmy zostać tam na noc, ale w jedynym hotelu, który tam się znajdował noc kosztowała majątek... Pochodziłyśmy po Julian, kupiłyśmy pocztówki, szarlotkę i ruszyłyśmy w powrotną drogę do domu. Zatrzymałyśmy się na jednym z parkingów na zachód słońca, gdzie zrobiłyśmy mnóstwo fotek:) Droga do domu była dłuuuuga bo jechałyśmy inną trasą. Przyjechałyśmy do domu strasznie zmęczone ok 23... ale nasza współlokatorka Nico i sąsiad Cody namówili nas jeszcze na imprezę która trwała do 1:30 a potem przeniosła się do nas na taras i ostatecznie poszłyśmy spać o 4. Dzień był długi i męczący, ale mamy przynajmniej świetne wspomnienia bo po drodze cały czas się z czegoś śmiałyśmy :)

Natii za kierownicą:)







ja z mapą :)


olbrzymie jezioro Sutherland z wielką tamą...





















po drodze oczywiście spotkałyśmy mnóstwo zwierząt zaczynając od wściekłych byków, dzikich koni kończąc na królikach i skorupiakach...


urocze miasteczko Julian












ja z absolutnie strasznie słodką amerykańską szarlotką...
nasze artystyczne zdjęcia z zachodem słońca :P











Subscribe to:
Post Comments (Atom)


2 comments:
też chciała bym mieć takie wakacje :( ale masz fajnie
Ta ostania fotka--piękna:) reszta oczywiście także świetna, te widoczki są boskie i ta piękna pogoda bo u nas cały czas zmino i pada buuu ale mimo tego gorące pozdrowienia z RAKONIEWIC:D:D Szalej szalej tam ale uważaj na siebie! BUŻKA
Post a Comment