Całe dnie w zasadzie się "obijam"(do czasu!).... Dlatego większość czasu spędzam z Natii i dziewczynkami Gretą i Fiammą. Mój dzień powszedni wygląda zawsze tak samo. Wstajemy o godzinie 9-9:30 jemy śniadanko w domu lub na śniadaniowych restauracjach i wychodzimy na miasto lub plażę. Potem idziemy do restauracji odebrać dziewczynki i cały dzień spedzamy z nimi. Wieczorem jeśli nie jesteśmy bardzo zmęczone (bo uwierzcie mi można zmęczyć się oglądaniem non stop bajek i filmów typu Toy Story, Pippi, Kubuś Puchatek, Shrek, Barbie... i wszystko po Włosku...) to idziemy na miasto do pubu - najczęściej Tiki:) Niestety nie na długo bo zanim tam dojdziemy jest 23 a wszystkie bary są tu otwarte tylko do 1:30. I...tak codziennie:) oczywiście co mogę to zwiedzam.
Wczoraj np zrobiłyśmy sobie z Natii wycieczkę rowerową wokół zatoki Mission Bay. W środę byłyśmy na wzgórzu Soledad Mountain gdzie zrobiłyśmy mnóstwo zdjęć! Jest to punkt widokowy z którego widać caaaałe San Diego. Potem pojechałyśmy do La Jolla innej dzielnicy SD, gdzie są wielkie klify, piękne wybrzeże i... foki! Wszystko tu jest dla mnie takie WOW! Widoki są naprawdę przepiękne! Natii się już do tych widoków zdarzyła przyzwyczaić od 4 miesięcy, ale kiedy ja się zachwycam ona przypomina sobie swoje pierwsze WOW :)
Kiedy tylko mogę próbuję wrzucać zdjęcia na blogga, ale mamy ostatnio problemy z netem i nam się częściej zawiesza niż zdąrzymy coś zrobić... Ale widzę, że ktoś tu zagląda z czego bardzo się cieszę i dziękuję za komentarze :) jestem happy gdy widzę nowy komentarz :)
Soledad Mt

