hey.
jestem w ameryce! jupiii:)
moja wakacyjna przygoda zaczela sie 21.06.2007 o godzinie 12:35 kiedy pozegnalam sie z rodzinka i przyjaciolmi na lotnisku w Poznaniu...
dziekuje wszystkim ktorzy pisali jak bylam w podrozy... wiem ze sie martwiliscie ale nie moglam wtedy odpisac wiec opowiem wam jak to bylo...
cale szczescie dojechalam cala i zdrowa po wielu przygodach po drodze... problemy zaczely sie juz na lotnisku w poznaniu i wyjechalismy godzine pozniej. Pierwszy przystanek mialam w Monachium ale tam w zasadze nie bylo klopotow z niczym bo czekali na ostatniego pasazera. z monachium lecialam 9 godzin do nowego jorku i niestety tam zaczely sie problemy z dalsza podroza. lot troche sie przedluzyl bo byla burza w nowym jorku i byly odwolane wszystki loty nad stanami. na szczescie znalezli mi inne polaczenie tylko ze musialam na nie poczekac 5 godzin. po okropniej nocy na lotnisku w NY polecialam do Las Vegas. bylam okropnie zmeczona nie spalam przez 40 godzin non stop w ciaglej uwadze czy znowu czegos nie zmienili. ciesze sie ze mam juz to za soba. ufff.... gdy przylecialam do san diego czekala na mnie Natiii. oczywiscie rzucilysmy sie na siebie jak szalone:) teraz chodze sobie po miescie, plazy i przyzwyczajam sie do otoczenia i tutejszego zycia. amerykanie sa zupelnie inni niz europejczycy. zycie tutaj bardzo sie rozni od naszego. caly czas mam wrazenie ze jestem w jakims filmie... bo tu wszystko wyglada tak jak w amerykanskich komediach:) zapraszam wiec do zwiedzania i podziwiania pieknej kalifornii:) kiedy tylko bede mogla bede wklejac zdjecia. buziaki !!!


1 comment:
pozdrowionka z Poznania :D
fajnie masz :P
gorące buziaki.papa
Post a Comment